Ania, 7 lat - AuTyzm?

Kiedy rodzi się twoje dziecko, wierzysz, że wszystko będzie dobrze. Wierzysz, że będzie zdrowe, szczęśliwe i dasz radę ochronić go przed całym złem.

Kiedy dorasta i zauważasz, że dzieje się coś dziwnego: nie patrzy Ci w oczy, staje się nieobecne i twój dotyk wydaje się być dla niego nieprzyjemny, zaczynasz się bać. Tak, kiedy powoli zauważałam te wszystkie objawy u mojej Ani, zaczęłam się bać. Zaczęłam rozpaczliwe poszukiwanie specjalistów, chodziłam od lekarza do lekarza, aż usłyszałam diagnozę: autyzm.

Słyszałam o autyzmie, czytałam wcześniej o nim, ale nigdy nie myślałam, że spotka moje dziecko. Najpierw miałam chwilę, kiedy wypierałam ten fakt, nie chciałam się z nim pogodzić. Ale na szczęście szybko się otrząsnęłam i zaczęłam działać. Bo działanie, wczesna diagnoza i dobrze poprowadzona terapia są bezcenne.

Wiem, że moje dziecko nigdy nie będzie takie jak inne dzieci. Czy to dla mnie problem? Nie. Będę szczęśliwa, jeśli uda nam się ciężką pracą sprawić, że będzie możliwie najbardziej samodzielne. Problemem, a raczej wielkim bólem są dla mnie sytuacje, kiedy zachowanie Ani, które nie wynika ze złego wychowania czy jej charakteru, spotyka się z brakiem zrozumienia.

Wierzę, że ludzie nie robią tego ze złej woli, ale z niewiedzy. I marzę, żeby ta wiedza była coraz większa. Aby Ania nie musiała zmagać się z krytycznymi spojrzeniami, niewybrednymi komentarzami i żartami, bo one bardzo bolą.

💙 jesteście wyjątkowi 💙

Czy chcesz pomóc?