Życie z nietypową pasją - AuTyzm?

Mam na imię Wiktoria, mam 18 lat i jestem osobą z autyzmem. Chodzę do II klasy liceum o profilu politechnicznym i na II rok Studium Muzyki Kościelnej. W domu mam organy 2 manuałowe z pedałem i przez nie mogę zapomnieć o otaczających mnie nieprzyjemnymi bodźcami, a nawet gra na organach poprawia moją koordynację ruchową.

Boję się ciem (mam mottefobię). Do 7 roku życia nie potrafiłam komunikować się z drugą osobą. Teraz to mam chęci do rozmów i najbardziej lubię rozmowy twarzą w twarz. Mój nadwrażliwy słuch jest taki, że rozpoznaję dźwięki nazwami, ułatwia mnie to w nauce pieśni, wykrywania tonacji celebransa, ale utrudnia w śpiewie chóralnym a cappella, graniu w innym stroju.

Bardzo nie lubię hałasu i jak byłam młodsza, to zakrywałam uszy, gdy odpalał autobus. Jako dziecko bawiłam się w mszę świętą z misiami, robiłam cmentarze z klocków, kredek i materacu. Miałam echolalię i znałam całego Shreka 2 na pamięć. Jak jestem w Studium, to mogę się dzielić wiedzą ze swoimi przyjaciółmi.

W wolnym czasie lubię robić makijaże i chcę łamać stereotyp autystycznej kobiety, która jest chłopczycą. Mimo że się dogaduję z rówieśnikami, to różnię się nietypową pasją, jaką jest gra na organach i muzyka liturgiczna. Oprócz tego interesuję się kulturą japońską i bardzo bym chciała pojechać do Japonii. Z wf-u mi idzie w miarę okej, ale jestem najgorsza w klasie. WF powinien być poprawą koordynacji ruchowej aniżeli wymuszaniem najlepszych do zawodów, a tych pozostałych słabszych do dalszego wycisku ponad łzy, pot i krzyk.

Jak jestem w szkole, to mnie rozprasza dzwonek, telefony kolegów i hejnał. Te telefony to szczyt i zamiast się uczyć to puszczają muzykę na lekcjach! Po prostu chcę mieć spokój i warunki do nauki dla WSZYSTKICH!

Przed epidemią moje życie było takie, że szkoła, Studium, chodzenie po mieście, zwiedzanie kościołów, spotkania z koleżankami. A od marca to czuję pustkę i tęsknię za moim dawnym życiem, ale niestety walka z epidemią ważniejsza. Jak miałam 14 lat, to zobaczyłam organy w Bazylice w Licheniu od środka i czułam się jak nowonarodzona. Poszłam do bierzmowania z potrzeb duchowych i pragnienia oraz miłości do Boga. Niestety dużo znajomych idzie do bierzmowania, żeby mieli piękny ślub w przyszłości. Jak były w 1 i 2 klasie podstawówki przygotowania do Pierwszej Komunii Świętej, to trzeba było oklepać formułki na pamięć. Wolałam śpiewać pieśni kościelne i modlić się według swojego zdania a nie klepać bezmyślnie formułki-modlitwy. Do dzisiaj tak mam i od miesiąca tęsknię za gromkim śpiewem ludu w kościele.

Wiemy że jest Wam ciężko i że musicie dawać od siebie więcej niż inni ale trzymamy za Was kciuki. Dzieciom życzymy sukcesów na drodze do samodzielności.

Czy chcesz pomóc?